Wyprawa do Västervik

(10.05 do 19.05.2001 r.)

       Kolejny wyjazd na ryby „za morze”  zaplanowaliśmy wstępnie już w 1999 roku w czasie powrotu z Alandów. Nie mogliśmy się pogodzić z tym, że to koniec wyprawy. Na osłodę zaczęliśmy myśleć  o następnej i czekać. Chcieliśmy wybrać się na ten sam kamping, ale po nieudanej rezerwacji zaczęliśmy szukać innego miejsca. Z pomocą szwedzkiego biura turystycznego zarezerwowaliśmy miejsce w Västervik. To najlepsze łowisko dużych szczupaków w Szwecji. Rekord - szczupak 27 kg.  Do tego dosyć blisko – 10 godzin promem i 250 km samochodem. Wybraliśmy kamping Lysingsbadet, bo tam można wypożyczyć odpowiednią łódź z silnikiem i wynająć wygodny domek. Komfort jest miły, ale niestety kosztowny.  Z części wygód można zrezygnować, jednak niezbędnymi rzeczami  na  kwaterze są: prąd, lodówka, ogrzewanie oraz sprzęt i miejsce do gotowania. Łazienka z prysznicem i WC w domku jest mile widziana, ale może być też w osobnym budynku. Odzież należy przygotować na każdą pogodę, maj w Szwecji okazał się dość zimny ( 10-12°C ) i wietrzny lecz słoneczny.

       Bez przewodnika  (przewodnik to 300 USD/dzień), ale z echosondą poradziliśmy sobie z lokalizacją ryb. W maju w Szwecji szczupaki kończą tarło i zachowują się bardzo różnie. Często zmieniają miejsce. Trzeba dużo pływać, uważnie czytać mapę batymetryczną, obserwować wodę i innych wędkarzy. Wbrew informacjom zawartym w przewodnikach nie widzieliśmy prawie okoni. Liczyliśmy bardzo na nie, ale nie dane nam było złapać więcej niż dwa i to małe. Z innych ryb to jeden jaź (ponad 1 kg) na obrotówkę i oczywiście śledzie na zestawy „choinkowe”. Smażone w cieście śledziki  będziemy długo wspominać – pychota. Szczupaki brały zmiennie, ale z upływem czasu „rozkręcały się”. Przy brzegach rezydują jednak małe, w granicach 60 cm. Na łowisko trzeba było płynąć minimum 1 godzinę, łódką z 15 KM silnikiem. Wydaje się, że im dalej w głąb fiordu w kierunku Gambleby tym lepiej. Z doświadczenia oraz z obserwacji miejscowych i przewodników należy zmieniać często miejsce szukając szczupaków. W czasie naszego pobytu stały na około 3-5 metrach w sąsiedztwie głębin (10-25 m), skąd robiły wypady na śledzie. Niektóre zabrane na kolację miały w żołądku po kilkanaście pożartych śledzi. W ostatni dzień łowiliśmy z brzegu w okolicach kampingu (bardzo silny wiatr i łódka tylko do 12.00). Każdy z nas chodząc po okolicznych skałkach złowił w ciągu paru godzin po około 10 szczupaków.

       Największy szczupak naszej wyprawy ważył 5,6 kg. Była też jeszcze jedna „piątka”, kilka „czwórek” i kilkanaście „trójek”. Dodając wagi poszczególnych ryb można powiedzieć, że najskuteczniejszy wędkarz wyprawy złowił około 70 kg szczupaków. Na koniec o przynętach. Może dlatego, że nie łowiliśmy na wielkie agresywne woblery nie złowiliśmy żadnego z krokodyli (takich od 8 kg w górę), ale obrotówki Mepps, wahadłówki Alga i inne sprawdzone w Polsce przynęty pozwalały łowić dużo. Coś za coś.

        Następną wyprawę planujemy też na łowisko Västervik. To nieograniczony teren łowiecki, niewymagający licencji. Trzeba znaleźć inne miejsce noclegowe, tańsze i co najważniejsze bliżej łowiska. Przy odrobinie chęci i pomocy internetu pewnie się uda.

        W konkluzji można dodać: W Polsce trzeba stworzyć łowiska na wzór Szwecji. Inaczej będziemy zostawiać pieniądze za granicą i co gorsza nie będziemy ich zarabiać.

          Resztę informacji o łowieniu i wypoczynku w Västervik znajdziecie

w poniższej galerii zdjęć:

            

O inne szczegóły możecie zapytać kontaktujcie się z nami:

e-mail

[Do góry]