VIDÖSTERN 2016

(09-18 września 2016 roku)

 

Po kilku latach przerwy postanowiłem ponownie zorganizować wyprawę wędkarską dla siebie i kolegów. Ponieważ kilku wędkarzy z naszej grupy "dorobiło" się w ostatnich latach łodzi i silników spalinowych, postanowiliśmy zabrać je do Skandynawii. Wiele razy korzystaliśmy w Szwecji z łodzi wynajmowanych, najczęściej były to łódki zaniedbane i słabo wyposażone. Dużo wygodniej i skuteczniej łowi się ze sprzętu odpowiednio przygotowanego i sprawdzonego na wielu krajowych łowiskach. Ponadto zabranie własnych łodzi znacznie poszerza ofertę domków do wynajęcia, bowiem wielu Szwedów oferuje jedną łódkę i to najczęściej wiosłową. Poszukiwania domku prowadziłem przez sprawdzoną stronę NOVASOL. Szukałem wygodnego dla 6-ciu osób domku położonego jak najbliżej brzegu, dobrego, sandaczowego jeziora. Wybór padł na domek w miejscowości Dörarp niedaleko Värnamo (ok. 200 km na północ od Ystad) nad jeziorem Vidöstern. Wybrane jezioro to dwa ogromne zbiorniki spiętrzone na rzece. Woda kwalifikowana jako obfitująca w sandacze. Po długich poszukiwaniach w internecie udało się znaleźć w Szwecji firmę, która przysłała mi dokładne mapy batymetryczne prezentowane poniżej. Dla chętnych udostępnię mapy w plikach JPG w dobrej rozdzielczości lub pliki map skalibrowane dla programu Androzic, umożliwiające przyzwoitą nawigację telefonem komórkowym. Licencja wędkarska kupiona przez Internet (cena 200 SEK) obejmowała oba akweny: południowy i północny, każdy po 5 km długości.

 

       

 

Prom na trasie Świnoujście-Ystad zarezerwowałem w firmie Unity Line. Skorzystałem ze znacznej promocji, ponieważ przewoźnik współpracuje z operatorem Novasol i dla klientów rezerwujących z tej strony udziela 35% rabatu. Transport trzech samochodów z łodziami na przyczepach to nie tania zabawa, ale dzięki znacznej promocji zapłaciliśmy całkiem znośną kwotę.

Domek okazał się przysłowiowym strzałem w dziesiątkę. Wygodna kuchnia, duża jadalnia, trzy dwuosobowe sypilanie, łazienka i taras pod dachem zapewniły komfortowy pobyt. A co najważniejsze - przystań 50 m od tarasu, gdzie można było zostawiać na noc łodzie z całym dobytkiem.

Jezioro oceniam jako wodę o wielkim potencjale. Niestety nie mieliśmy tam super efektów co zapewne spowodała pogoda. Bezwietrzny tydzień z temperaturą do 28°C nie sprzyjał dobrym braniom. Bez trudu jednak można było złapać średniego okonia, szczupaka trzeba było wypracować, sandaczy naprawdę dużo, ale niestety małe - poniżej polskiego wymiaru ochronnego. Udało się złapać okonia 44 cm i szczupaka 106 cm. Częste brania małych sandaczy stworzyły dla wielu z nas warunki do nauki prowadzenia przynęty i zacinania tej trudnej do złapania ryby. 

  W ciągu tygodnia udało się zaledwie średnio spenetrować tylko zbiornik południowy. Mimo jednej szybkiej łodzi z silnikiem 20 KM zabrakło czasu na eksplorację akwenu północnego. Do łowienia na jednym zbiorniku zupełnie wystarczy łodź z silnikiem 5 KM. Jezioro jest trudne do nawigacji, posiada wiele metrowych płycizn i trzeba bardzo uważać w drodze na odległe łowiska, aby nie "nadziać" się na ukryte pod wodą kamienie.

  W ostatni dzień, kiedy pogoda się załamała, zaczęło wiać i temperatura znacznie spadła, brania istotnie się poprawiły. W tym dniu łapaliśmy po kilka szczupaków z jednego ustawienia łodzi. Na podstawie tych zdarzeń twierdzę, że ta woda jest warta ponownej wyprawy. Idealnym okresem byłby przełom maja i czerwca. Potrzeba tylko trochę więcej szczęścia do pogody.

 

Szczegóły wyprawy można obejrzeć w poniższej foto-relacji:

 

        

 

        

 

        

 

        

 

        

 

        

 

                             

   

O inne szczegóły możesz zapytać kontaktując się ze mną:

e-mail

[Do góry]